Kiedy dojrzałe zboże czeka na zbiór, o godzinach pracy decyduje pogoda, a nie zegarek.
- FG
- 29 lip
- 3 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 2 sie
Sezon żniwny trwa w pełni. Kombajny wyjechały w pola, a nad rozgrzanymi w letnim słońcu łanami zbóż unoszą się kurz i zapach świeżo skoszonej słomy. Praca zaczyna się rano, lecz nie zawsze kończy wraz z zachodem słońca. Gdy pogoda pozwala, trzeba wykorzystać każdą godzinę – zanim nadejdzie deszcz i odbierze część plonów.
To właśnie podczas kilku intensywnych tygodni rozstrzyga się, ile zboża trafi do magazynów, młynów i piekarni. Za zwyczajnym bochenkiem chleba, który przez cały rok znajdujemy na sklepowej półce, stoją miesiące pracy: przygotowanie ziemi, siew, nawożenie, ochrona upraw, a wreszcie żniwa. Rolnik nie może przełożyć zbiorów na dogodniejszy termin ani wyłączyć kombajnu tylko dlatego, że wybiła godzina dwudziesta druga. W rolnictwie rytm pracy wyznaczają pogoda, przyroda i dojrzałość plonów, a nie kalendarz oraz zegarek.
Polska wieś zmienia się coraz szybciej. Powstają nowe osiedla, działki rolne ustępują zabudowie mieszkaniowej, a do niewielkich miejscowości przeprowadzają się osoby, które wcześniej nie miały większego związku z rolnictwem. Szukają spokoju, przestrzeni, własnego ogrodu i odpoczynku od miejskiego zgiełku. Samo w sobie nie ma w tym nic złego. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś chce mieszkać na wsi, ale nie akceptuje tego, że wieś nie jest wyłącznie malowniczym krajobrazem.
Wieś pachnie również obornikiem. Słychać na niej ciągniki, kombajny, suszarnie, kosiarki i zwierzęta gospodarskie. Podczas żniw maszyny pracują do późnej nocy, a wiosną i jesienią na pola wyjeżdżają beczkowozy oraz rozrzutniki. Nie są to anomalie ani złośliwość gospodarzy. To normalne następstwa produkcji żywności.
Mimo to na lokalnych grupach w mediach społecznościowych coraz częściej można natrafić na zdjęcia ciągników opatrzone pretensjonalnym komentarzem. Jeden autor skarży się, że rolnik przejechał ubrudzoną maszyną. Drugiemu przeszkadza kurz powstający podczas żniw. Ktoś inny oburza się, że po wywiezieniu obornika przez kilka dni utrzymuje się nieprzyjemny zapach. Pojawiają się narzekania na pracujący wieczorem kombajn, pianie koguta o świcie albo odgłosy zwierząt dobiegające z sąsiedniego gospodarstwa.
Niektóre wpisy kończą się na internetowym marudzeniu. Inne prowadzą do zgłoszeń kierowanych do gminy, policji, inspekcji albo sądu. Rolnik, zamiast wykonywać swoją pracę, musi później wyjaśniać, dlaczego zebrał zboże wieczorem albo dlaczego działalność hodowlana wiąże się z zapachem.

Czy problem rzeczywiście jest aż tak duży?
Tak. Jego skala stała się na tyle widoczna, że sprawą zajął się rząd.
W wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów znalazł się projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ochrony rolniczych funkcji produkcyjnych wsi. Jest to projekt przygotowywany przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Resort wprost przyznaje, że otrzymuje zgłoszenia dotyczące konfliktów wywoływanych przez hałas, zapachy i inne oddziaływania związane z działalnością rolniczą. Informacje o takich przypadkach przekazywały izby i organizacje rolnicze, sami gospodarze oraz posłowie w składanych interpelacjach. Część sporów trafia do sądów.
Rząd zwraca jednocześnie uwagę na wyraźną zmianę struktury społecznej polskiej wsi. Ubywa gospodarstw i osób zawodowo związanych z rolnictwem, a przybywa mieszkańców, dla których wieś jest przede wszystkim miejscem zamieszkania. W 2020 roku działało w Polsce 582,1 tys. gospodarstw utrzymujących zwierzęta – o 36,9 procent mniej niż dziesięć lat wcześniej.
Wieś staje się wielofunkcyjna: jest miejscem zamieszkania, wypoczynku, prowadzenia usług oraz drobnego przemysłu. Nie zmienia to jednak faktu, że jej podstawową funkcją pozostaje produkcja żywności. Bez niej trudno mówić o bezpieczeństwie żywnościowym państwa.
Projekt UPRO8 zakłada wprowadzenie trzech istotnych rozwiązań.
Pierwsze ma dotyczyć Kodeksu cywilnego. Działalność rolnicza prowadzona zgodnie z prawem i zasadami prawidłowej gospodarki rolnej miałaby zostać uznana za mieszczącą się w granicach normalnego korzystania z nieruchomości. Tym samym jej typowe następstwa – między innymi hałas, kurz czy zapachy – co do zasady nie powinny być traktowane jako nadmierne oddziaływanie na sąsiadów.
Nie będzie to jednak przyzwolenie na wszystko. Ochrona nie obejmie działalności prowadzonej niezgodnie z prawem lub zasadami prawidłowej gospodarki rolnej. Rolnik nadal będzie musiał przestrzegać przepisów sanitarnych, weterynaryjnych, budowlanych i środowiskowych.
Drugie rozwiązanie przewiduje zmianę Kodeksu wykroczeń. Prowadzenie działalności rolniczej mogłoby zostać wyłączone spod odpowiedzialności za zakłócanie spokoju lub spoczynku nocnego. Oznaczałoby to, że konieczna praca kombajnu, ciągnika albo innych maszyn rolniczych nie powinna automatycznie prowadzić do ukarania gospodarza tylko dlatego, że odbywa się późnym wieczorem lub nocą.
Najbardziej symboliczne rozwiązanie dotyczy osób nabywających nieruchomości poza granicami administracyjnymi miast. W akcie notarialnym miałoby znaleźć się oświadczenie kupującego, że jest świadomy możliwych zakłóceń korzystania z nieruchomości powodowanych działalnością rolniczą prowadzoną na sąsiednich gruntach.
Nabywca zostałby więc formalnie uprzedzony, że w pobliżu mogą pracować maszyny, odbywać się opryski i nawożenie, a gospodarstwa mogą powodować hałas oraz charakterystyczne zapachy. Takie oświadczenie mogłoby mieć później znaczenie w ewentualnym sporze sądowym. Trudniej byłoby twierdzić, że normalne następstwa działalności rolniczej stanowiły całkowite zaskoczenie.
Projekt nie odbierałby mieszkańcom prawa do reagowania na rzeczywiste naruszenia. Czym innym jest jednak gospodarstwo łamiące przepisy, a czym innym zapach obornika, pianie koguta lub kombajn zbierający zboże przed nadchodzącą burzą.
Każdy ma prawo zamieszkać na wsi. Wraz z tym prawem powinna jednak przychodzić świadomość, czym naprawdę jest wieś. Nie stanowi ona dekoracji stworzonej dla osób pragnących ciszy, zieleni i ładnego widoku z tarasu. Jest przede wszystkim miejscem pracy – często ciężkiej, nieprzewidywalnej i zależnej od pogody.

Fot: © PERYPHERA




Komentarze